A jutro pobudka o piątej rano, herbata zrobiona przez Tatę i godzinne słuchanie pewnego radia, w którym na pewno będzie leciała "Warszawa" T. Love. Potem pójdę na przystanek, nie zobaczę Ciebie z przyczyn wyższych, ale mam nadzieję, że po południu wsiądę z Tobą w samochód i pozwolę się gdzieś wywieść. Nie będziesz się już męczył o kulach, tak jak wczoraj, kiedy mimo to było mi z Tobą najmilej, zepsute nerwy gdzieś uleciały, a moje usta pozbyły się dotkliwego braku Twoich ust.
Byłeś mój, znów cały i jedyny, taki ciepły jak grzejnik zimą i powtarzający ciągle, że tęskniłeś.
***
Zaczynam być coraz bardziej rozdrażniona i szkoda, że to zapowiedź kolejnego potwierdzenia, że jestem kobietą. Muszę odstawić kawę, żeby potem nie cierpieć, muszę wychodzić obronną ręką ze wszystkich starć i nie prowokować następnych.
Pełen relaks.
Pełen spokój.
Jest dobrze, bo to, co ma się układać, zachwiało się tylko chwilowo, ale moja upartość i słodkie przekupstwo podziałało. Lubię siebie za to, że gdy trzeba idę w zaparte i znów się opłaciło. Zawsze mogło być gorzej.
***
Chyba prócz teraźniejszości zacznę analizować także przeszłość i zrobię się wyjątkowo pamiętliwa.
J.
:) nie polecam rozpamietywania... w ogóle ;)
OdpowiedzUsuńI miałaś na myśli chyba "wywieŹĆ"? :)
Oda do młodości, czyli romantyzm pełną parą. A ja uczę się ,,Miłości" Miłosza, ponieważ, 'chce swoje serce ze zmartwień uleczyć'. I tak jak w wierszu Małgorzaty Hillar, jestem jedną z tych osób, które umierają nocą z miłości i gryzą z bólu ręce. Szczególnie, kiedy widzą, że cierpi ich przyjaciel, miłość odeszła, a oni sami czują się cholernie zagubieni. Nie, nie mają szansy na miłość, chociażby taką, jaką spotkała Odette Toulemonde:) Albo po prostu lubią sobie komplikować życie, a ja do takich osób bezwzględnie się zaliczam:)Pozdrawiam. I muszę powiedzieć, że jestem pod wrażeniem Twojego stylu pisania, podoba się mi Twój sposób wyrażania uczuć:)
OdpowiedzUsuń